NAJDROŻSZY WYRZUT SUMIENIA NA ŚWIECIE

ousmane dembele

Johana Cruyffa z Romario łączył prosty układ. Gdyby Holender wyszedł z założenia, że trener sprawiedliwy to taki, który traktuje wszystkich jednakowo, prawdopodobnie straciłby piłkarza po pierwszym tygodniu. Zaproponował więc klarowne zasady: „nas interesuje zwycięstwo, więc jeżeli chcesz dostać trzy wolne dni, mnie to obojętne: ile strzelisz goli, tyle ci przysługuje dni wakacji. Mieliśmy otwartą relację. Poza tym słowo to słowo. On mnie nigdy nie okłamał, ani ja jego”.

(…)

Teraz Barcelona ma podobny problem z Ousmanem Dembele. Francuz kosztował 105 milionów euro plus czterdzieści w zmiennych. Połowę pierwszego sezonu stracił z powodu kontuzji. Drugi rozpoczął świetnie, aż zostaliśmy zalani kolejnymi odcinkami serialu jak z Netfliksa. Dopóki „Ous” raził brakiem inteligencji na boisku, można było przymknąć oko. Neymar też potrzebował czasu, by się dostosować. Kiedy jednak wyszło na jaw, że Dembele – jak to się ładnie mówi – ma tego typu rezerwy także poza murawą, mogło to zacząć niepokoić. Tym bardziej, że newsy ruszyły masowo. Jakby ktoś otworzył skrywany do tej pory sejf Football Leaks dotyczący tylko Francuza i zaczął wywlekać wszelkie smaczki z jego życia prywatnego. Pal licho, że gdy zgłosił za pięć dwunasta zatrucie przed treningiem, to lekarz klubowy miał być w szoku, widząc w południe tłum śpiących ludzi w domu Dembele. Szczytem inwencji był fotoreportaż z hacjendy w Dortmundzie, którą rzekomo piłkarz miał zostawić w dość opłakanym stanie. Ktoś nagle wpadł na genialny pomysł, żeby upublicznić tę informację właśnie dziś.

Całość do przeczytania TUTAJ.