LECH POZNAŃ. PRODUCENT SUCCESS STORIES

Od kiedy Bogusław Leśnodorski opuścił Legię minął niemal rok, ale pewna opinia, którą od niego usłyszałem w 2014 roku, wciąż pozostaje aktualna. Opinia, o której przypominam sobie zawsze, gdy słyszę, ile Legia zamierza zarobić milionów na sprzedaży Szymańskiego i Niezgody. – Nie licząc bramkarzy, przed Rafałem Wolskim żaden z naszych zawodników nie został sprzedany do poważnego zespołu. Chcemy wysyłać piłkarzy w takie miejsca, w których będą grali. Potrzebujemy „success stories”. Nie możemy sobie pozwolić, by kolejni nasi gracze wyjeżdżali i grzali ławę. To nieopłacalne dla naszego wizerunku.

(…)

Wszystkich członków „Sampolonii” łączy też to, że żaden z nich nie podbił ekstraklasy ani reprezentacji w sposób zbliżony do Lewandowskiego. „Kownaś” w dziewięciu ostatnich ligowych meczach nie zdobył choćby jednej bramki, a Nenadowi Bjelicy zarzucano, że foruje go kosztem Marcina Robaka. Od jednego z trenerów Lecha usłyszałem, że największy problem Dawida to fakt, iż posiada mnóstwo cech klasowego napastnika, ale nie potrafi ich połączyć. Bereszyński, któremu w Legii wiecznie zarzucano brak liczb, wprost przyznaje, że dzięki Lidze Mistrzów wykorzystał być może ostatnią szansę na skok, a Linetty od dłuższego czasu sprawiał wrażenie, jakby się dusił i nie mógł postawić kolejnego kroku.

Całość do przeczytania TUTAJ.