DLACZEGO ROZUMIEM BARTŁOMIEJA DRĄGOWSKIEGO?

Bartłomiej Drągowski zrezygnował z wyjazdu na ME U-21 i afera gotowa. Siadamy przed ogniskiem, dorzucamy podpałkę i patrzymy, jak płonie. Od rana dyskutuje o tym pół środowiska – dziennikarze, piłkarze itp. Wielu popada w patos, zarzucając bramkarzowi Fiorentiny brak patriotyzmu, wypięcie się na kadrę. Część kibiców domaga się wręcz zakazu powoływania Drągowskiego do jakiejkolwiek reprezentacji w najbliższych latach. Wiele pieklących się osób zapomniało już, że wcześniej w tego typu kadrach nie chcieli grać Kamil Grosicki czy Grabara, a i Robert Lewandowski musiał tłumaczyć, dlaczego udział Zielińskiego i Milika na młodzieżowych mistrzostwach nie ma sensu.

Dla mnie z kilku względów to burza w szklance wody.

Drągowski ma za sobą dziwny okres. Przez 2,5 roku, ze względu na różne zawirowania sportowo-menedżerskie w ogóle nie grał w piłkę. Moim zdaniem stał się bohaterem najgorzej prowadzonej kariery wśród polskich piłkarzy. Do występów wrócił dopiero w rundzie wiosennej aktualnego sezonu. W barwach Empoli spisywał się na tyle fenomenalnie, że dziś włoskie media łączą go z Romą i taki transfer wcale nie musiałby być fikcją. Bartłomiej stał się odkryciem wiosny w Serie A. Udowodnił, że to, co prezentował w barwach Jagiellonii, to nie musi być jedynie „one season wonder”, tylko rzeczywisty zwiastun wielkiej kariery.

Przed Drągowskim teraz najważniejsze tygodnie. W przeciwieństwie do piłkarzy z polskiej Ekstraklasy – w jego życiu turniej U-21 wiele nie zmieni. On już jest na Zachodzie. Ten skok ma za sobą. Gra w poważnej lidze, gdzie w ostatnich miesiącach zbudował naprawdę porządną markę. Wciąż pozostaje jednak zawodnikiem Fiorentiny, z której ZA WSZELKĄ CENĘ musi się jak najszybciej wyrwać (ostatnie dwa lata pokazały jak trudne to zadanie). Jeżeli spędzenie kilku tygodni na treningach młodzieżówki, a potem na ławce podczas meczów tej drużyny, miałoby mu jakkolwiek zakłócić plan startu na nowy sezon, to – obrażajcie się i piszcie o braku patriotyzmu – niech sobie ten turniej odpuści. Nie podoba mi się jedynie brak przejrzystości i jakiegokolwiek komunikatu ze strony Bartka. Kibice zasługują na wyjaśnienie, a nie zasłanianie się kontuzją, podczas gdy realny powód absencji niekoniecznie ma związek ze zdrowiem. Akurat tutaj wychodzi brak elegancji.

Ale wróćmy do meritum…

Od lat karmią nas teoriami, że kategoria U-21 ma przygotować piłkarzy do dorosłego futbolu. Że taki jest jej cel nadrzędny. W moim odczuciu dotyczy to zwłaszcza naszych ligowców, jak Fila, Tomczyk, Dziczek czy np. Buksa. Drągowski już teraz znajduje się minimum półkę wyżej. Dzięki wiośnie w Empoli nabrał rozpędu i teraz musi zrobić wszystko, by tę tendencję utrzymać i jesienią potwierdzić, że ma papiery, by być czołowym bramkarzem jednej z najsilniejszych lig na świecie. Powtarzam – jeżeli turniej miałby lekko go w trakcie tego procesu wyhamować, to szkoda ryzykować. Wręcz przeciwnie – trzeba to ryzyko minimalizować. Szanuję opinię tych, dla których reprezentacja to dobro najwyższe, ale po prostu nie stawiałbym znaku równości pomiędzy dorosłą kadrą a młodzieżówką. Tym bardziej, że dobrem narodowym ma być reprezentacja A i jej wypada wszystko podporządkowywać.

Możemy się różnić, bo to temat bardzo drażliwy, ale Drągowski znalazł się w newralgicznym momencie swojej kariery. Ma tak dość gnicia na ławce i nie chce ryzykować kolejnym sezonem w niebycie, że ryzykuje nawet swoją reputacją. Wielu kibiców postrzega go od dziś jako kogoś, kto odwrócił się od kadry, czyli de facto ją zdradził. Wieszanie na nim psów sprzed komputera jest bardzo łatwe. Ja na chłodno staram się zrozumieć jego punkt widzenia. I uważam, że nie powinniśmy wrzucać wszystkich do jednego wora, bo to futbol, a w futbolu – choć możemy szukać różnych tendencji i trendów – każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. To po prostu bardzo specyficzna, nietypowa sytuacja. Dla Drągowskiego priorytetem jest spokojne przygotowanie gruntu pod kolejny sezon i podejrzewam, że w tym konkretnym przypadku absencja na mistrzostwach wcale nie musi mu wyjść na złe.

Wiem, że jestem w mniejszości, ale uważam, że dla piłkarza, który wyleciał na dwa lata poza margines i autentycznie rozważał zakończenie gry w piłkę, interes indywidualny, czyli ratowanie kariery klubowej, może być w tym momencie ważniejszy. Bez kariery klubowej, nie ma kariery reprezentacyjnej.