CZY JERZY BRZĘCZEK STRACIŁ NIEZALEŻNOŚĆ?

Jerzy Brzęczek

O ile niektóre zachowania Brzęczka – jak atak na Pola czy powołanie Cionka po uprzednim skreśleniu go – wydają mi się groteskowe, o tyle jeszcze bardziej niezrozumiałe wydaje mi się narzucanie mu dodatkowej presji (czyli dodatkowego problemu) akurat w tym momencie. Brzęczek pokazał publice, że przestał wytrzymywać ciśnienie, po czym dostał od prezesa cios w postaci deklaracji, która wpędza go w ślepy zaułek. Deklaracji – wybaczcie kolejne porównanie do Nawałki – której poprzedni selekcjoner moim zdaniem by nie usłyszał. Miał za duży kredyt zaufania wśród opinii publicznej, by ktoś nagle wtrącił mu się publicznie w powołania. W Brzęczka natomiast można walnąć przy każdej okazji jak w worek treningowy, wpędzając go w kolejną nerwicę. Ku uciesze tłumu.

(…)

Gdyby jednak najbliższe zgrupowanie odbyło się za miesiąc, a nie za pół roku, siłą rzeczy bylibyśmy świadkami kolejnego zgrzytu, do którego z kolei mogłoby nie dojść, gdyby nie stanowczy apel prezesa PZPN. Bo jak postąpiłby Brzęczek? Powoła Błaszczykowskiego – wyjdzie na kozaka, a my będziemy czekać na kolejny komentarz Zbigniewa Bońka. Nie powoła – „zaraz, wcześniej go wzywałeś, a teraz nagle po tym wywiadzie stał się niepotrzebny?”. Jak zareagowaliby na taką decyzję sami kadrowicze? Przecież nie ma sensu się łudzić, że sytuacja zawodnika w Wolfsburgu jakkolwiek mogłaby się zmienić.

Całość do przeczytania TUTAJ.