BAYERN MONACHIUM – FC HOLLYWOOD CZY OPERA MYDLANA?

Ponad 70 minut, zanim doznał olśnienia – zdanie napisane przez żonę Thomasa Müllera pod każdym względem brzmiało źle. Niewłaściwa pora, nieadekwatne miejsce, fatalny sposób, niegrzeczny ton. Thomas wchodził na boisko, gdy Bayern męczył się z Freiburgiem, a Lisie, siedzącej na VIP-ach Allianz Areny, przyszło zupełnie spontanicznie (?) do głowy, żeby skomentować decyzję trenera. 146-tysięczny zasięg Instagrama nie skłonił jednak do refleksji, że zaraz rozkręci jedną z największych afer tego sezonu Bundesligi.

(…)

Możemy się z tego nabijać, ale czasem te „niewinne” wystrzały z mediów społecznościowych przekazują więcej niż kwieciste wywiady czy oficjalne wypowiedzi z konferencji prasowych. Zwłaszcza, że większość tych odchyłów zdarza się na gorąco, w chwilach głębszej frustracji, gdy wychodzi prawdziwa natura człowieka. Piłkarz wraca do szatni, odblokowuje telefon, wrzuca wpis nie zważając na konsekwencje, a dopiero po kilkunastu minutach dociera do niego, jak wiele znaczy tych kilkadziesiąt znaków. O ile jednak wygłupy Vidala niekoniecznie oddają podejście całej drużyny – taki charakter Chilijczyka i ściągając bad boya, musisz się liczyć z tym, że w pewnym momencie coś mu się odklei – o tyle sygnał od pani Lisy Müller jest zdecydowanie bardziej wymowny. Dziennikarze opiniotwórczego „Die Welt” stwierdzili, że ten jeden głupi wpis może być nawet początkiem końca Kovača.

Całość do przeczytania TUTAJ.