AKT ODWAGI ANDRE GOMESA

andre gomes

Z każdego słowa przebija smutek. Gdy mówi o boisku – czuć rozgoryczenie. Rezygnację. Momentami można odnieść wrażenie, że wiesza białą flagę, jakby chciał wszystkim powiedzieć „W stu procentach rozumiem, dlaczego mnie tak odbieracie. Rozumiem, dlaczego gwiżdżecie i dlaczego nawet taka ostoja spokoju, jak Ernesto Valverde, łapie się za głowę. Rozumiem, ale przepraszam. Jestem bezradny”. Różne mieliśmy historie depresji w futbolu, ale dawno nie czytałem tak przygnębiającego wywiadu jak ten z Andre Gomesem w magazynie „Panenka”.

(…)

Nie ma dziś na świecie osoby, która byłaby w stanie wytłumaczyć sprowadzenie Portugalczyka za TAKĄ cenę i dawanie mu TYLU szans. Niektórzy doszli do wniosku, że Valverde traktuje go jak żołnierza w trudnych meczach. Gomes grywał głównie po to, by zatykać korytarze rywalom. W Barcelonie, gdzie środek pomocy to podstawa egzystencji, Andre miał np. odpowiadać za to, by Odriozola, przebojowy obrońca Realu Sociedad, nie miał komfortu biegania. Zawsze jednak wracały te same kwestie – jak ktoś, o kogo Barcelona stoczyła walkę z Realem, może grać aż tak dramatycznie. 30 milionów – wiadomo, gruba przesada, Jorge Mendes czyni cuda, ale… skąd aż taki regres?

Całość do przeczytania TUTAJ.